niedziela, 8 kwietnia 2012
U nas spokojniej
Kochani u nas spokojniej, Szymuś
przespał prawie całą nockę rano obudził się i chciał oglądać bajki, lepić z
plasteliny ale jest bardzo osłabiony i szybko się męczy. Ból też już mu tak nie dokucza, ale wciąż
nie może jeść. W brzuszku zaczyna burczeć, wydzielina z sądy też jest prawie
przezroczysta więc chyba jesteśmy na dobrej drodze...
sobota, 7 kwietnia 2012
Święta Wielkanocne
Dzisiejszy dzień nie przyniósł żadnej
zmiany, Szymonek jest obolały i praktycznie cały czas śpi. Chce żeby trzymać go
za rączkę wtedy chyba czyje się bezpiecznie. Wszyscy wokół nas mówią o światach
a dla nas czas stanął w miejscu, czujemy się jak byśmy mieli deja vu… Mam
nadzieję, że jutro i dla nas będzie radosny dzień.
Kochani, życzymy Wam wszystkim zdrowych,
spokojnych i pełnych rodzinnego ciepła Świąt Wielkanocnych.
piątek, 6 kwietnia 2012
Po operacji
Nasze maleństwo już śpi po operacji,
otworzyli mu brzuszek po tym samym szwie- okazało się ze jedno jelitko wrosło w
miejsce po usunięciu guza natomiast w drugim u dołu zrobił się zrost- czyli się
skleiło. Nareszcie udało się wszystko naprawić, jelita zostały oczyszczone,
wypłukane i ułożone na swoim miejscu. Teraz już wszystko musi być dobrze. Dziękuje
ze jesteście z nami.
Kolejna operacja
Kochani, jednak szykują Szymka do
kolejnej operacji… Na RTG Wyszły bardzo duże złogi w jelitach a lekarz twierdzi
że mogły zrobić się też zrosty i dlatego koniecznie trzeba otwierać brzuszek i
zobaczyć co się dzieje. Szymek coraz bardziej cierpi z powodu bólu brzuszka,
noc nie przespana… Proszę pomódlcie się bo mi brak już sił…
czwartek, 5 kwietnia 2012
Złe wiadomości
Kochani właśnie dowiedzieliśmy się od
lekarza, że jeżeli do jutra nic się nie zmieni a brzuch będzie wzdęty to
naszego synka czeka kolejny zabieg otwarcia brzuszka w ustaleniu co się dzieje…
to nie na moje siły…
Stoimy w miejscu...
A my stoimy w miejscu, dzisiaj Szymek
czuje się gorzej, jest obolały i wystraszony. Wczoraj wieczorem tak płakał aż
wyszła mu sąda i dzisiaj na nowo ją zakładano, przy tym miał płukanie żołądka i
znów lewatywa z pozostawioną rurką w pupie aby gazy odchodziły. Jednak to
wszystko nie działa, włączono mu nowe lekarstwo na przyspieszenie pracy jelit i
czekamy na efekty. Szymuś ma też robione na brzuszek ciepłe okłady z mydła
szarego, podobno to też ma pomóc… Nasza bezradność odbiera nam wszelkie siły
których tak potrzebujemy by walczyć o naszego syna.
środa, 4 kwietnia 2012
Szymek wciąż nie może jeść
Dzisiejszy dzień nie przynosi większych zmian,
co prawda w odwiedziny do Szymonka przyjechał jego braciszek Eryk z babcią i
ciocią więc nasz maluch trochę się rozweselił i bawił nowymi prezentami. Potem
naszła go wielka ochota na frytki i przez około poł godziny krzyczał „ja chcę
frytki”. Niestety brzuszek Szymka wciąż bez żadnych zmian, te gazy nie chcą
wcale odchodzić i z wypróżnianiem też jest problem. Profesor który operował
Szymka zapewnia nas że nic złego się nie dzieje, tak przynajmniej wynika z
wczorajszych badań, więc pozostaje nam tylko czekać że coś się ruszy… Ale my
już nie mamy siły patrzeć jak nasz synek cierpi, wciąż nic nie dostaje do
jedzenia… jak długo jeszcze…
wtorek, 3 kwietnia 2012
6 doba po operacji
Dzisiejszy dzień znowu gorszy jest dla
naszego malucha, ponownie boli go mocniej brzuszek i jest wzdęty. Już w nocy
odczuwał ból i ciągle wstawałam masować mu brzuszek, bo to przynosiło
Szymusiowi ulgę i na krótko zasypiał. Dzisiaj miał robione usg i prześwietlenie
brzuszka po którym wiadomo że wszystko jest dobrze, wątroba nie jest
powiększona a nereczka przy której był guz też nie jest uszkodzona i wraca na
swoje miejsce, bo guz ją wcześniej przesunął w dół. Tylko w tych jelitkach ma
duże złogi i stąd ten ból, ale zostały przepłukane i zrobiono kolejna lewatywę.
Teraz czekamy na efekty, modlę się żeby to pomogło i nasz maluch w końcu
przestał cierpieć. To już 6 doba od operacji a on wciąż głoduje, tak bardzo by
zjadł różne rzeczy które wymienia i pyta czy mu kupimy… w nocy miał ochotę na
zimne lody i pierogi z mięskiem, serce się nam kraje jak dziecko prosi jeść…
poniedziałek, 2 kwietnia 2012
Lepszy dzień
Dzisiejszy dzień dla Szymona jest lepszy,
widać znaczną poprawę, nockę praktycznie całą przespał bez większego bólu… Rano
po przebudzeniu stwierdził, że chce zjeść omlecika a to już jest dobry znak że
zaczyna odczuwać głód. Po południu też wolał jeść, ale dopóki ma założoną sądę
i wydzielina z jelitek spływa, to może jedynie pić wodę. Brzuszek naszego
maluszka zrobił się maciutki a wydzieliny jest mniej i staje się bardziej
przejrzysta a co najważniejsze już go nie boli więc i środki przeciwbólowe
zostały odstawione. Wciąż dostaje antybiotyk i kroplówkę z elektrolitami bo mu
znowu spadły. Ale ogólnie Szymek czuje się lepiej, jest żywszy a nawet już
sobie siedzi i ogląda bajki.
niedziela, 1 kwietnia 2012
Założona sąda
Kochani, wyniki Szymonka poprawiły się
ale wciąż ma problemy z brzuszkiem chociaż jest już mniej wzdęty, ale jelitka
jeszcze nie chcą pracować i dlatego ta sąda przez którą usuwane są zastoje z
jelit. Dzisiaj znowu wymiotował, ale już tak mocno go nie boli, wciąż dostaje
kroplówki nawadniające, bo nie może pić i jeść. Lekarze twierdzą, że tak się
dzieje po operacjach, bo przecież to wszystko było ruszane…
Bardzo miła niespodziankę sprawili nam
dzisiaj rodzice NASZEGO KOCHANEGO ANIOŁKA MISIA odwiedzając nas w szpitalu… Łza
się w oku zakręciła… Szymonek po wczorajszym dniu pełnym nie miłych wrażeń jest
bardzo wystraszony, na widok pielęgniarki zaczyna krzyczeć że boli, nie pozwala
mi się nigdzie oddalić. Dziękujemy że jesteście z nami, pytacie, doradzacie, że
los naszego synka jest dla Was ważny, chociaż się nie znamy…
sobota, 31 marca 2012
Problemy z brzuszkiem
Wczoraj na wieczór Szymonek dostał wzdęć
i zatrzymały mu się gazy, a brzuszek zrobił się 2 razy większy i twardy. Szymek
zaczął zwracać na zielono czyli żółcią, dostał
czopek ale efektu nie było. Noc też była ciężka a dzisiaj jest jeszcze
gorzej, brzuszek wciąż wzdęty, nawet zrobiona lewatywa nie przyniosła ulgi,
wciąż nie mogą odejść mu gazy i dalej zwraca żółcią. Z tego powodu Szymek będzie
miał zakładaną sondę czyli rurki wkładane przez nos i gardło do żołądka. Ma to
mu ulżyć, ale co to za ulga gdy nasz synek przy tym ma cierpieć, łzy leją się
same jak na to patrzymy…
piątek, 30 marca 2012
Lepszy dzień
Nasz maluch dostał wczoraj krew i
dodatkowy antybiotyk. Dzisiejszy dzień jest odrobinę lepszy od wczorajszego,
gorączka ustąpiła a tętno ustabilizowało się. Morfologia jest dobra tylko
elektrolity i białko poniżej normy przez co Szymek ma opuchnięte nóżki. Dostaje
kroplówki nawadniające z elektrolitami i może opuchlizna ustąpi. Szymuś
praktycznie cały czas sobie śpi, ale tak działają środki przeciwbólowe. Nie może
jeszcze pić ani jeść, to dlatego że rano to co wypił niestety zwrócił. Każda
pielęgniarka podziwia naszego malucha, że tak to wszystko dzielnie znosi.
Pozdrawiamy Wszystkich kibiców naszego bohatera.
czwartek, 29 marca 2012
Wieczorny alarm...
Szymon ok godz. 17 dostał wysokiej
gorączki, która po podaniu Perfaganu w ogóle nie spadła. Był bardzo rozpalony,
dlatego został obłożony lodem. Jednak i to nie pomogło obniżyć temperatury.
Musiałam więc podpisać zgodę na podanie Pyralginu dożylnie żeby zbić gorączkę,
bo jak się okazało ktoś przeoczył ranne wyniki morfologii, gdzie hemoglobina
wynosiła tylko 7,4 i Szymek wymagał podania krwi. Ale dopiero doktor na wieczornej
wizycie domyślił się o co chodzi i dlatego ten alarm. No i gorączka w końcu
spadła a Szymek dalej czeka na podanie tej krwi, która jest dla niego w tej
sytuacji bardzo ważna.
Dzień po operacji
Kochani, pierwsza noc po operacji upłynęła
w miarę spokojnie, co prawda Szymek budził się kilka razy bo bardzo chciało mu
się pić a niestety można mu było tylko zwilżać ustka. Bólu na szczęście mocno
nie odczuwał, nockę przespał na pleckach, bo bał się ruszać a panie
pielęgniarki podawały mu środki przeciwbólowe co 3 godziny. Rano nasze
maleństwo obudziło się z gorączką 38,5 st. i obrzękami na buzi, rączkach i nóżkach.
To dlatego, że zatrzymały mu się płyny, wiec dostaje też furosemit na siusianie
i kroplówki wzmacniające. Szymonek praktycznie cały czas śpi, budzi go tylko
potworny ból gdy morfina przestaje działać albo gdy chce się przekręcić na
drugi boczek. Przez cały czas jest podpięty do monitora, bo ma trochę
podwyższone tętno.
Trudno jest patrzeć jak nasz synek w tej
chwili cierpi, ale z drugiej strony dziękujemy Bogu że operacja się udała i że
to paskudztwo nie siedzi już w naszym maluchu! Pozdrawiamy i dziękujemy że
jesteście z nami.
środa, 28 marca 2012
Już po operacji
Dla nas rodziców Szymka czas operacji
Szymka to były bardzo długie godziny… Po wybudzeniu Szymonka przywieźli z bloku
operacyjnego ok 15.00. Później jeszcze sobie spał od czasu do czasu otwierając
oczka i kontrolując czy jest mama i tata. Operacja przebiegła bez zakłóceń, guz
udało się usunąć w całości, tylko pozostały niewielki skrawki gdzie zabrakło
możliwości dosięgnięcia skalpelem.
Jak na razie nasz maluch czuje się dobrze,
ma założony dren i cewniczek moczowy. Dostał też środki przeciwbólowe i
antybiotyki, oraz jest podpięty do monitora by sprawdzać tętno. Jak na razie
jest spokojnie, ale czeka nas długa nieprzespana noc. Żeby tylko naszego synka
mocno nie bolało…
Przed operacją
Kochani, nocka minęła nam spokojnie, za
to o 6 rano zrobiono nam pobudkę aby Szymkowi pobrać krew. Później dostał
kroplówkę nawadniającą i o 9 rano zabrali naszego malucha na blok operacyjny.
Guz jest cały do usunięcia, tylko tyle wiemy na początek. A teraz czeka nas 4
godziny napięcia i nerwów.
wtorek, 27 marca 2012
Operacja już jutro
Kochani, ten dzień przyniósł ogromne
zmiany, dzisiaj mieliśmy zgłosić się do szpitala na kolejny pobyt dzienny oraz
kontrolne badania, po których planowaliśmy wrócić do domu. Na miejscu
dowiedzieliśmy się, że plany co do operacji zmieniły się, ponieważ zwolnił się
jeden termin na oddziale. I tak jesteśmy już na chirurgii a operacja planowana
jest na jutro. Przeżyliśmy lekki szok, bo nie byliśmy na to przygotowani.
Tata Szymka pojechał do domu zapakować i
przywieźć niezbędne rzeczy. Szymon początkowo płakał ale szybko się zaklimatyzował.
Mamy pokój tylko dla siebie, chociaż warunki nie są najlepsze, ale da się
wytrzymać. Szymonek uciął sobie drzemkę a ja już przeżywam jutrzejszy dzień.
Ale wierzę, że wszystko będzie dobrze, proszę trzymajcie kciuki.
poniedziałek, 26 marca 2012
Post od wujka
Ten
post piszę ja, wujek Szymka – Arek. Pisze ponieważ rzadko widuję Szymka, ale
jestem ze wszystkimi jego sprawami na bieżąco z uwagi na pomoc w
administrowaniu bloga. Ostatnie dwa dni udało mi się spędzić w rodzinnych
stronach i co najważniejsze udało mi się widzieć kilka razy z Szymkiem. Jadąc
na ten weekend miałem nadzieję, że tak właśnie będzie. W piątek widzieliśmy się
krótko, ale już zauważyłem że Szymek zaokrąglił się na buzi i troszeczkę urósł.
Pomimo że mało mnie jeszcze zna, już po chwili czuł swobodę bawiąc się, pokazując
zabawki i biegając po całym domu.

Sobota
była najlepsza, Szymek nawet nie miał ochoty na popołudniowy sen tylko na
całodzienną zabawę. Nie wiem ile to było godzin, ale mogę potwierdzić słowa
mamy Szymka, iż ma on tyle energii, że ja i ciocia Kamila po kilku godzinach
szaleństw byliśmy bardzo zmęczeni a Szymek nadal brykał. Były zabawy w
chowanego, układanie klocków (właściwie demolowanie J) przegląd
wszystkich zabawek, wyposażenia kuchennego i wszystkiego co mogło posłużyć do
zabawy, a flamastry posłużyły do malowania wujka i cioci. Na szczęście w międzyczasie
Szymonek dużo pije i je a przy tym wcale nie grymasi.
Szymek
jest bardzo radosny, jak na swój wiek dużo rozumie, potrafi słuchać i szybko
uczy się nowych słów (z tym akurat to trzeba uważać :-). Podczas zabawy bardzo
uważaliśmy na cewniczek, który ma założony i który przypomina o chorobie Szymka.
Mam nadzieję, że dalsze leczenie będzie jak najmniej bolesne dla Szymka i jak
najszybciej pokona to cholerstwo, abyśmy znowu mogli się spotkać na całodziennej
zabawie. Pozdrawiam Wszystkich ciepło a Szymka oczywiście najcieplej!
Wujek A.
czwartek, 22 marca 2012
U nas spokojnie...
Kochani,
dziękuję za wszystkie komentarze, zwłaszcza od Tata Misia który napisał bardzo
piękne słowa i musze przyznać że popłakałam się, bo wiem ile nasz Kochany Misio
się wycierpiał. I chociaż znałam go tak krótko, to na zawsze pozostał w moim
sercu. Szymon tez go wspomina bo kiedyś dostał od Michałka małą zabawkę –
motorek i kiedy tylko się nim bawi to mówi, że to Michałek mu ją dał!
U
nas spokojnie, Szymonek ma dobry humor, codziennie wymyśla nowe zabawy. Od
wyjścia za szpitala przytył już kilogram, buzia zaokrągliła się i trochę nabrał
kolorku J Proszę Boga co
wieczór żeby ocalił nam synka, żeby wyzdrowiał i mógł być szczęśliwy tak jak w
tej chwili, ale boję się wybiegać w przyszłość i żyję dniem dzisiejszym nie
myśląc co będzie jutro… Jeszcze raz dziękuje że jesteście z nami, TO TYLE DLA
NAS ZNACZY!
wtorek, 20 marca 2012
Termin operacji
Kochani,
jest termin operacji naszego synka. Za tydzień w czwartek idziemy na oddział
chirurgii a w piątek 29 marca planowany jest zabieg wycięcia guza. Mamy jeszcze
trochę czasu na spędzenie go w domu całą rodzinką. Strasznie boimy się tego co
czeka naszego malucha, bo widzieliśmy jak cierpiał po zabiegu operacyjnym
biopsji guza. Przez tydzień tak jakby go wtedy nie było, ciągle na morfinie… a
teraz to jeszcze poważniejsza sprawa… Ale i my z każdym dniem stajemy się
silniejsi by walczyć o naszego synka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


